Kościoły drewniane w Polsce, przewodnik po rejestrze
Drewniany kościół poznaje się po proporcjach, zanim się do niego podejdzie: korpus niski i szeroki, dach bardzo stromy, wieża wyraźnie osobna. To nie jest kwestia gustu budowniczych. To konsekwencja tego, że w jednym budynku pracują obok siebie dwa różne sposoby wiązania drewna, a każdy z nich zachowuje się inaczej.
Zrąb i szkielet, czyli dlaczego wieża wygląda na doklejoną
Trzon takiego kościoła, czyli nawa i prezbiterium, stoi zwykle w konstrukcji zrębowej: poziome belki układane wieniec na wieńcu, spięte w narożnikach na zamek ciesielski, bez gwoździ. Zrąb jest sztywny i ciężki, ale ma jedną właściwość, która rządzi całą resztą budynku: przez dziesięciolecia osiada. Drewno oddaje wilgoć głównie w poprzek włókien, więc ściana złożona z kilkudziesięciu poziomych belek skraca się z czasem o kilka albo kilkanaście centymetrów. Wysoka wieża, gdyby była z takim zrębem związana, zaczęłaby się rozjeżdżać.
Dlatego wieżę stawia się osobno, w konstrukcji słupowo-ramowej: pionowe słupy, poziome rygle, ukośne zastrzały. Szkielet z pionowych elementów nie osiada w tym samym tempie co zrąb, więc obie części rozdziela się konstrukcyjnie i pozwala im pracować niezależnie. Skutek widać z zewnątrz: wieża stoi zwykle przy ścianie zachodniej, ma własny dach o innym kącie nachylenia, inne szalowanie i sprawia wrażenie dostawionej. Sprawia je słusznie.
Trzeci element, który rzuca się w oczy zwłaszcza na południu Polski, to soboty: kryty podcień biegnący wokół ścian, wsparty na słupach. Chronią zrąb przed deszczem zacinającym z boku, a przy okazji dawały schronienie ludziom przyjeżdżającym z dalszych wsi na niedzielne nabożeństwo. Tam, gdzie sobót nie ma, ich funkcję przejmuje szeroki okap albo szalowanie deskami, i to szalowanie bywa późniejsze od samego kościoła.
Gont, blacha i pytanie o oryginał
Materiałem pokrycia był gont: cienkie deseczki z drewna łupanego, nie ciętego, bo łupanie zachowuje ciągłość włókien i woda spływa po nich zamiast wnikać w przecięte kanaliki. Dach gontowy jest szczelny, lekki i wymaga wymiany co kilkadziesiąt lat. To ostatnie jest powodem, dla którego znaczna część drewnianych kościołów w Polsce ma dziś blachę. Blacha jest tańsza, trwalsza i wizualnie zabija budynek: gont daje miękką, nieregularną fakturę, blacha płaską i błyszczącą.
Jeżeli chcesz sprawdzić, ile z oglądanego budynku jest naprawdę stare, patrz na trzy rzeczy. Po pierwsze, narożniki zrębu: oryginalne zamki ciesielskie są nieregularne, każdy inaczej dopasowany, a belki mają ślady ciosania siekierą, nie równy ślad piły. Po drugie, podwalina, czyli najniższa belka: to ona gnije pierwsza i to ona jest najczęściej wymieniana, często na beton albo na nową belkę o wyraźnie jaśniejszym drewnie. Po trzecie, łączniki: kołki drewniane oznaczają robotę dawną, śruby i blachy stalowe robotę powojenną.
Lista światowego dziedzictwa i pułapka w nazwie
Na Listę UNESCO wpisano w 2003 roku zespół nazwany „Drewniane kościoły południowej Małopolski": Binarowa, Blizne, Dębno, Haczów, Lipnica Murowana i Sękowa. Nazwa mówi o Małopolsce historycznej, nie o dzisiejszym województwie, i to jest pierwsza rzecz, która myli przy szukaniu. W katalogu Blizne i Haczów znajdziesz w podkarpackim, a pozostałe cztery w małopolskim.
W 2013 roku doszedł drugi zespół, „Drewniane cerkwie w polskim i ukraińskim regionie Karpat". Po polskiej stronie są to obiekty w Owczarach, Kwiatoniu, Brunarach, Powroźniku, Radrużu, Chotyńcu, Turzańsku i Smolniku. Tu pułapka jest inna: rejestr zapisuje to, co stoi w decyzji o wpisie, a kilka z tych budowli jest dawnymi cerkwiami greckokatolickimi używanymi dziś jako kościoły rzymskokatolickie. W katalogu trafisz na nie i pod cerkwiami, i pod kościołami, zależnie od tego, jakim słowem opisano je w dokumencie.
Co obejrzeć na miejscu
Drewniany kościół bywa zamknięty poza godzinami nabożeństw i to jest reguła, nie wyjątek. Obiekty z listy światowego dziedzictwa mają zwykle opiekuna i ustalone godziny zwiedzania; przy pozostałych klucz bywa na plebanii albo u osoby mieszkającej naprzeciw, i warto o to zapytać, zamiast zakładać, że się nie da. Trzy województwa, małopolskie, podkarpackie i śląskie, prowadzą oznakowane szlaki architektury drewnianej łączące takie obiekty w trasy do przejechania w jeden dzień.
Wnętrza są ciemne, bo okna w ścianie zrębowej muszą być małe, żeby nie osłabiać wieńców. Zabierz latarkę: bez niej nie zobaczysz ani polichromii na stropie, ani belki tęczowej, ani dat wyrytych na nadprożu, a to zwykle najstarsza czytelna informacja o budynku. Zwróć uwagę na zapach: świeże drewno po wymianie pachnie żywicą, stary zrąb nie pachnie niczym.
Czego rejestr o nich nie mówi
Katalog zna dziś 980 obiektów opisanych jednocześnie jako kościół i jako budowla drewniana. Ta liczba jest mniejsza od rzeczywistej, i to z powodu, który warto znać. Pole materiału budowy jest w rejestrze wypełnione tylko dla części obiektów, więc drewniany kościół z pustym polem po prostu tu nie wpadnie. Do tego dochodzi rozproszenie po funkcjach: ten sam zespół potrafi mieć osobne wpisy dla kościoła, dla dzwonnicy i dla otaczającego cmentarza, a przy dawnych cerkwiach dochodzi jeszcze wybór między dwoma słowami na to samo.
Rejestr nie zawiera opisów, zdjęć ani informacji o stanie zachowania. Nie dowiesz się z niego, czy dach jest gontowy, czy blaszany, ani czy budynek stoi po remoncie. Osobną stronę w wyszukiwarkach dostaje tylko ta część tego zbioru, która ma dość wypełnionych pól, żeby strona niosła treść, a nie sam wiersz tabeli; pozostałe obiekty mają w katalogu swoje miejsce i są dostępne z list, ale nie są indeksowane.
Gdzie szukać w katalogu
- Kościoły i obiekty drewniane w całym kraju, z rozbiciem na województwa.
- Kościoły w wielkopolskim i w małopolskim: to dwa województwa, w których drewnianych kościołów jest najwięcej, choć na liście znajdą się też murowane.
- Obiekty drewniane w podkarpackim, jeżeli interesują cię cerkwie, i w małopolskim, gdzie drewna w rejestrze jest najwięcej w kraju.
- Budowle z XVII wieku i z XVIII wieku, bo na te dwa stulecia przypada większość zachowanych drewnianych kościołów.